Truskawki sorbitolowo – maltodekstrynowe

Dodatki do żywności to temat kontrowersyjny. A może nawet nie kontrowersyjny, lecz podszyty suknem utkanym z jednoznacznie negatywnych opinii. Mówi się, że „chemia” jest wszędzie, a jednocześnie na piedestale stawia się rzadkie okazy żywności „bez chemii”. Czy to ma sens?

Tak – chemia jest wszędzie. Przecież woda, bez której nie powstałoby żadne życie, to chemia w najczystszej postaci. Łatwopalny wodór i łatwopalny tlen łącząc się, tworzą cząsteczkę wody, która jest przeciwieństwem swoich składników, bo nie płonie, lecz gasi płomienie. Także nawet butelka źródlanej, nawet destylowanej wody, to też chemia.

Chemią jest zarówno aspiryna, jak i cyjanek, chemiczne są żywe organizmy i martwe kamienie. Niektóre substancje chemiczne mogą nam szkodzić, inne są nam niezbędne do życia. Problem z tzw. chemią w żywności bierze się stąd, że do produktów spożywczych spożywanych przez ludzi w prostej, naturalnej formie, obecnie dodaje się substancje, które nie wyrosły na polach, ani w sadach, lecz zostały wytworzone w warunkach laboratoryjnych, choć nieraz w laboratoriach na skalę przemysłową.

Odkąd człowiek nauczył się uprawiać rośliny i hodować zwierzęta, odtąd poprawia on naturę. Truskawka, nawet jeśli wyrosła bez grama sztucznego nawozu, nie jest naturalnym produktem. Ten wspaniały owoc nie został stworzony przez naturę, lecz przez człowieka. Truskawka pochodzi bowiem od poziomki – malusieńkiej truskawki leśnej. Człowiekowi nie opłaca się jednak uprawiać takich małych owoców, więc odpowiednio krzyżując rośliny doprowadził do powstania przerośniętej truskawki – tworu całkowicie sztucznego.

My chcielibyśmy, aby na tym ingerencja człowieka się zakończyła. Jednak nie może, jeśli chcemy mieć dostęp do tego owocu przez cały rok. Kto chce kupować truskawki także zimą, musi pogodzić się, że będą to:

Truskawki sorbitolowo-maltodekstrynowe

Brzmi strasznie? Wcale takie nie jest.

Maltodekstryna i sorbitol sprawiają, że truskawki w trakcie rozmrażania nie tracą swojego kształtu, smaku ani jędrności. Ktokolwiek mroził świeże truskawki na własną rękę, ten wie, że owoce wrzucone bez żadnych dodatków do reklamówki, po rozmrożeniu zmieniają się w truskawkową breję.

Dlatego osobiście nie przeszkadza mi w truskawkach sorbitol, nie przeszkadza mi też maltodekstryna. Po prostu latem kupuję truskawki świeże, a kiedy mam na nie ochotę, wtedy sięgam po te mrożone i z wyższych półek cenowych. Wiem, że nie są one w stu procentach naturalne, ale wiem też, że gdybym chciał zimą naturalne truskawki, to musiałbym udać się do lasu, gdzieś na południowej stronie globu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *